Thursday, November 13, 2014

11.0 bezchmurnie


































w Ateneum spędziłam całe przedpołudnie, zachwycając się wystawą
ale też czekając na prom do Tallina.  przechodząc między piętrami
spoglądałam czasem za okno, za którym gromadziły się tylko czarne chmury
i z każdą chwilą padał coraz silniejszy deszcz.

samotna podróż promem w taką pogodę nie napawała mnie szczęściem,
ale w końcu dałam się sama sobie przekonać, że zapewne promy te
widywały jeszcze gorsze wichry i deszcze, i popłynęłam w stronę tallina.

dotarłam wieczorem, starczyło mi sił i czasu tylko na krótki spacer
po starym mieście, które było przecież tak przyjemnie znajome.
jednak ponieważ następnego dnia estonia obchodziła święto
i większość miejsc miała być zamknięta, postanowiłam uciec wcześniej do rygi.

autobus odjeżdżał wcześnie rano, dzięki czemu miałam szansę
przejść się jeszcze starymi wąskimi uliczkami o wschodzie słońca
podpatrując jak mieszkańcy rozwieszają na domach flagi



the weather in helsinki was getting super windy and rainy,
and so i was more and more worried about my ferry journey to tallin, 
but i somehow managed to calm down and convince myself
that they all must have seen even worse weather there.

i arrived in estonia in the evening, had a quick walk 
around the old town, that i've visited a few times when i lived in stockholm.
but since the next day was estonian national holiday, and lots of places
were going to be closed, i decided to go to riga earlier. 

the bus was leaving early in the morning, 
which gave me a chance for a quick walk seeing the sun rise, 
and watching people put flags on their houses.  

Thursday, November 6, 2014

13.0 bezchmurnie













nie miałam żadnego przewodnika. nie wiedziałam zupełnie nic o helsinkach.
co więcej wszystkie zdjęcia, które wcześniej widziałam nie wydawały mi się szczególnie kuszące.
wystarczyło jednak kilka przespacerowanych tam godzin, żebym dostrzegła jak bardzo się myliłam.
kiedy przemierzałam miasto szlakami 'Tove', szybko poczułam, że będę za nim tęsknić.

jej pierwszy dom. park nazwany jej imieniem. szkoła. atelier na ostatnim piętrze. 
rzeźby jej ojca, do których była inspiracją.  i w końcu piękny pomnik na cmentarzu. 

i mój cel. wystawa w Ateneum. dziesiątki obrazów, rysunki, szkice, modele. 
i listy. ilustrowane listy.  i obraz, ten z ålandzkiej kökar. mogłabym przy nim siedzieć godzinami.



i never thought i would even like helsinki.
but as soon as i started walking around the city, following the 'Tove' paths, 
I knew I would miss it a lot. 

her home. park where she used to play, and that is now named after here.
her school. her atelier, high up on the last floor. her father's sculptures. 
and the beautiful grave. 

and of course the exhibition at Ateneum. dozens of paintings, sketches, moomin models,
amazing illustrated letters to her friends. and my favourite painting from kökar.
i could just look at it for hours. 

Saturday, November 1, 2014

every island project






Speaking of islands,  

about a month ago I came up with an idea, to try to collect postcards or anything else
from as many islands as possible, and one day maybe from every island that has a post box. 

As you maybe have already noticed, I love islands, especially those super small ones, 
but right now I'm a bit 'stuck' in the middle of continent, 
so I thought it would be great to exchange mail from people who 
live in all those beautiful places, or just visit them on holidays. 

It's been such a great month - many people liked my idea, 
and I already have received lots of beautiful cards, 
and learned so much about all those places (a few of them I've never heard of before)


So maybe if one of you also live on a island, any island in the world, 
or will be going there on holidays, and would like to help me with my project 
(and receive something back from Budapest :))

let me know -  here, or at letters.from.islands@gmail.com

and have a look at the postcards I got so far :  every-island.blogspot.com 


Wednesday, October 29, 2014

6.0 mgła


































zdążyłam dotrzeć na drugi koniec wyspy
i deszcz znów zmienił się w gorące słońce.

zajrzałam do małych przystani, znalazłam nawet dwa loppisy,
popatrzyłam na łodzie i wróciłam na camping.
wieczorem już tylko doczytywanie biografii Tove,
bo od teraz to podróż właśnie z nią.

na malutkiej Källskär, tuż zaraz obok,
jest przecież jej obraz, jeden z moich ulubionych.
a oryginał zabrano teraz do Helsinek,
na wielką wystawę z okazji jej setnych urodzin.

i tam właśnie jadę.



just as i got to the other end of the island, 
the heavy rain turned again into beautiful sun. 

i looked into some tiny marinas, 
found two small flea markets, 
and then came back to the camping, 
to finish reading Tove Janssons biography, 
as the sun was setting above the bay.

from now on it was a journey with Tove.
so close to this island is even smaller one - Källskär, 
where one of her paintings - one of my favourites - can be found. 

the original was now taken to Helsinki, 
as a part of this amazing exhibition, to honour her 100th birthday.

and that is where i'm going next


Tuesday, October 28, 2014

2.0 lokalne zamglenia

























































dotarłam na kökar pełną słońca,
ale następnego dnia gdy tylko wyjrzałam z namiotu
zobaczyłam czarne chmury i krople deszczu.

ponieważ był to jedyny mój dzień tam
nie było czasu na marudzenie. chwyciłam rower,
spakowałam wielką przeciwdeszczową pelerynę i w drogę.

w kieszeni była mapa, po kolei odwiedzałam każdy zakątek na wyspie.
na zachodnim jej końcu stoi mały kościół, gdzie akurat ktoś grał na organach,
na wschodnim - sad jabłkowy, gdzie można kupić lokalne produkty,
i zjeść tradycyjne ålandspannkakor, czyli ålandzkie naleśniki,
które jednak z naszymi mają niewiele wspólnego
(są grube, a ich bazą jest najczęściej kasza manna).

czarne chmury cały czas nade mną,
ale to tylko dodawało wyspie uroku i sprawiało, że wydawała
się tak niesamowicie pusta, tak jakbym momentami
była tam zupełnie sama.


when i arrived at kökar it was beautifully sunny, 
but the next day, as i looked out of my tent,
i saw only dark clouds and some small raindrops. 

since it was my only day there, i had no other choice 
than to put on my raincoat, rent a bike and explore this small island. 
on its western corner there was a small church, and when i went there, 
someone was playing the organs.  on the eastern end -  an orchard, 
where you could buy some local products, and taste the traditional 
ålandspannkakor (ålands pancakes).

dark clouds was still there, but i just added some charm 
and interesting atmosphere to the island. 
it felt so empty and sometimes it seemed as
it was only me there, riding around on this pink bike. ;) 

Monday, October 20, 2014

18.0 bezchmurnie
























































jak może już zauważyliście, nie lubię latać, i jeśli nie muszę staram się tego nie robić.
i zapewne jestem też w dużej mniejszości, która myśląc o podróży
ze sztokholmu do helsinek uważa, że samolot nie jest konieczny.

jest piątek. budzik na 5.30, pendeltåg do centrum po 6 rano,
autobus do grisslehamn po 7. dwie godziny na promie, i jest eckerö.
już nie szwecja, ale nie do końca też finlandia.
40 minut w autobusie i jest stolica, mariehamn. godzina na pełnym słońca placu
i kolejny autobus, do kolejnego promu.  2,5 godziny powolnej podróży między
skalistymi wysepkami, i oto jest, mój cel - mała piękna kökar.
bez samochodu do helsinek nie jest łatwo dostać się bezpośrednio w tygodniu,
ale nie szkodzi, tym lepiej. poczekam na wyspie.  jest wspaniale.

12 godzin w podróży. tak, jestem zmęczona. ale było warto.



maybe you have already noticed, that i don't like flying, 
and i try not to if i don't have to. 
i'm probably also one of those few people, 
who don't think that flying is necessary for a trip from stockholm to helsinki.

and so my trip started on friday. alarm clock at 5:30am. a train to city centre at 6am, 
then a bus to grisslehamn, 2hour ferry to eckerö. another bus, 40 minutes to the capital - Mariehamn.
One hour waiting for another bus, and another ferry. 2,5 hours just sitting on a deck, 
sunbathing and watching all those rocky islands pass by.
and then here we are, 6.30pm, beautiful tiny kökar.

now i just have to wait two days for a ferry to mainland finland.
but it's not a problem, the island is so lovely i could stay there much longer. 

and yes, i was tired. but it was worth it.